Kategorie artykułów

Zakończenie Sezonu Motoryzacyjnego Moto Arena 02.10.16


Fundacja Niepodległości zaznaczyła swoją obecność w postaci kilku pojazdów pochodzących z czasów walki armii Andersa.

Na zdjęciu Jeep Willis produkcja: zakłady Forda, napędzany benzyną z dodatkiem tzw. pogarszacza obniżającego liczbę oktanową. Silnik uruchamia się bez kluczyka, ale trzeba znać procedurę. Ten egzemplarz jest w 98 % oryginalny, jedynie przewody wysokiego napięcia, nakładki na świece oraz zaciski hamulcowe to zamienniki.

Nic dziwnego zatem, że wartość tego pojazdu to 70 tysięcy zł.


Scout Car- producentem jest firma White, zazwyczaj był wyposażony w radiostację. Posiada on 2 baki z możliwością przełączania. Sporo części nadal jest dostępnych na rynku Stanów Zjednoczonych. Jednak trzeba na nie poczekać nawet do 2 miesięcy. Opony są oryginalnie z lat wojny – nie parcieją ponieważ w tamtych czasach produkowało się jak widać solidniej.



Amerykański Half Truck, wyposażony w działko przeciwlotnicze 4 lufowe sprzężone 12,7 mm. Celność do 3 km. Służył również w dywizji Maczka wyzwalającej Europę Zachodnią. Służył do transportu broni, amunicji, żołnierzy i rannych. Gumowe nakładki na gąsienicach były założone na stałe. Mimo tego jazda na dystansie powyżej 30 km obecnie nie ma sensu, ponieważ zużycie paliwa i sprzętu jest dosyć znaczne, dlatego bardziej opłacalny jest transport na lawecie. 

Pojazdy te stacjonują w Lublinie. Być może wystąpią w czasie rekonstrukcji bitwy pod Kockiem. Na pewno zobaczycie je na Paradzie Niepodległości 11 Listopada w Warszawie. Zaś w Lublinie czeka nas impreza z ich udziałem na MTL w dn. 22-23.10. z okazji historycznego pikniku „ Było, nie minęło”.



Impreza nosiła tytuł Zakończenie Sezonu Motoryzacyjnego. Dotyczyło to przede wszystkim motocykli, które przybyły w ogromnym korowodzie. Przybyło ich ponad 500.  



Cała Parada rozpoczęła się pod Zamkiem Lubelskim, a jej początku nie było końca… Koni mechanicznych nie zliczysz. Następnie przejechali ulicami miasta, aż dotarli na plac Areny Lublin. 


Na stoisku nauki jazdy Autoholik można było sprawdzić swoją wagę w warunkach imitujących zderzenia z prędkością 50 km/h. Autorowi zdjęć wyszło prawie 3,9 tony! W rzeczywistości nasz fotograf waży 87 kg ( z aparatemJ)


Właściciel firmy Rafał Michalczak jest rajdowym zdobywcą górskiego wicemistrzostwa Polski. Auto na oponach tzw. sleeckach czyli bezbieżnikowych – lepsze hamowanie, szybsza jazda w zakrętach, oraz zryw. Jednak nadają się tylko na suchą nawierzchnię i bez „brudu”.



Hybrydowa Kia Niro. Na razie bez możliwości doładowywania prądem z sieci, ale w przyszłym roku już będzie to również możliwe. Silnik benzynowy 106 kM + elektryczny 36 kM. Przeznaczony głównie do jazdy miejskiej, odwdzięcza się zużyciem paliwa na poziomie 4,1 l benzyny (testowany w Lublinie na dystansie 80 km) Rekord poza miastem wynosi 2,6 l wg. Sprzedawcy z firmy TechnoTop z Kalinówki – Autoryzowanego Dealera KIA. 


Wg. Tygodnika Auto Świat nr 37, Niro jest bardziej przemyślany niż konkurencyjna Toyota Prius, ponieważ posiada automatyczną skrzynię biegów dwusprzęgłową co eliminuje charakterystyczny gwizd przy przyspieszaniu. Charakteryzuje się mniejszym zużyciem paliwa, oraz posiada na konsoli tzw. podpowiadacz sposobu oszczędnej jazdy. 


Jelcz tzw. ogórek w Lubelskim MPK woził klientów do 1983 roku, a nawet dłużej na nocnych liniach.

Wartość tego autobusu obecnie szacowana jest na ok. 400 tys. zł. Jeżeli ktoś chciałby odrestaurować zużyty egzemplarz może to zrobić w Słupskiej Kapenie i liczyć się z wydatkiem ok. 300 tys. zł. Silnik diesla Skody 160 kM, wytrzymywał do remontu 350 – 400 tys. km. Nie lubił wysokich obrotów (brak mocy w górnym zakresie). Stopniowo rozpędzał się z niskich obrotów i nie straszne mu były żadne wzniesienia, co nie było takie oczywiste w tych czasach. Zwłaszcza na górkach Sławinkowskich.


Wnętrze jelcza ciasne, nie klimatyzowane i słabo ogrzewane, a jednak wzbudza sentyment u starszych a u młodych zainteresowanie. Poza tym hałaśliwy autobus ze względu na umieszczenie silnika w przedniej części pojazdu w jego wnętrzu pod metalową osłoną.

Kierowanie takim pojazdem było naprawdę ciężką pracą ze względu na siłę, którą trzeba było mieć żeby kręcić kołem kierownicy, cisnąć na pedał hamulca, a nawet zmieniać biegi. Te ostatnie było o tyle utrudnione że trzeba było użyć tzw. międzygazu: najpierw wcisnąć sprzęgło i wrzucić luz, a później wcisnąć jeszcze raz sprzęgło i wrzucić żądany bieg. Jak się to nie udało to następował zgrzyt i w najgorszym razie skrzynia rozsypywała się. Biegów było 5 + wsteczny – niezsynchronizowane. Po latach takiej pracy pozostaje często ból w kolanach i kręgosłupie.

Pan Stanisław Siek – opiekun autobusu na Arenie za jedno może pochwalić ten model – każdy taki autobus miał tzw. duszę, czyli prowadził się zupełnie inaczej.


W imprezie wzięły również kluby poszczególnych marek samochodów m.in.: Audi, BMW, Mercedes, Volkswagen, Cinquecento, Lubelskie Klasyki itp.




Próba sprawnościowa w alkogooglach – 4 promile, slalom pomiędzy pachołkami. Niektórym wychodziło to całkiem nieźle, jednak i tak dużo wolniej niż bez nich.


Jest to obraz widziany w alkogooglach, trudny do zobrazowania obiektywem aparatu. W rzeczywistości musicie sobie wyobrazić 2 takie obrazy nachylone do siebie pod skosem i połączone pośrodku.


Toyota CHR, absolutny debiut na rynku hybrydy ( układ elektryczny z Priusa) Auto przyjechało na imprezę na lawecie i tak też powróciło. Ze względu na brak homologacji nie możliwa jest jeszcze jazda próbna. Za to już wpłynęło sporo zamówień na ten samochód. Odbiór grudzień lub po nowy roku. Spalanie deklarowane przez producenta ok. 4 l/ 100 km. Pod blaszaną obudową z prawej strony od silnika spalinowego umieszczono silnik elektryczny. Akumulatory zaś są pod tylną kanapą.

Ciekawostką jest, że parkowanie pojazdów hybrydowych jest darmowe w centrach miast Polski. 


Lublin 51 produkowany w latach 1951 – 59, na licencji radzieckiego Gaza 51. Silnik czterosuwowy, dolnozaworowy czterocylindrowy o pojemności 3,5 l. Prędkość max do 70 km/h, zużycie paliwa ok. 27 l/100 km, Ładowność 2,5 tony, a porównywalny Star 20 posiadał ładowność 4 tony.